Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 marca 2012

Wiosna...

Trochę zaniedbałam bloga choć w sumie piszę tu bardziej dla siebie niż dla innych, nawet nie chce mi się chodzić po blogach i poznawać ludzi...

U mnie wzloty i upadki.
Najważniejsze jednak, że z osobą na której zależy mi najbardziej na świecie wszystko na dobrej drodze...
Inni ludzie strasznie mnie zawodzą, co rusz rozczarowuję się ich postawą.
Jednak jestem tak pochłonięta swoją miłością, że nie mam czasu ani ochoty ich analizować a tym bardziej zamartwiać się.
Moim jedynym słusznym zamartwianiem się jest fakt, że nie widuję codziennie mojego Szczęścia...
Do czasu.

Mamy końcówkę dnia 4 marca... a 19 marca przylatuje On.
19 marca będę się pakować aby dzień później jechać do jego rodzinnego miasta na cały tydzień.
Kiedy o tym myślę to przepełnia mnie takie szczęście, że momentami chce mnie roznieść.
Mam już załatwiony urlop. Cały tydzień...
Tylko my...

Potem wróci, a wtedy nie wiem ile nie będę mogła Go zobaczyć. Zamieszkamy razem dopiero we wrześniu. W wakacje z pewnością jeszcze się spotkamy, ale czy wcześniej? Wątpię...
Jednak teraz o tym nie myślę.
Teraz odliczam czas do najbliższego spotkania...

Idzie wiosna.
Przepełnia mnie miłość.
Mam fajną pracę, otaczają mnie w niej świetni ludzie.
Szkoda tylko mi tych znajomych, którzy wydawali mi się bliscy... Nic na to nie poradzę. Chcą się bawić w głuchy telefon, proszę bardzo.
Odcinam się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz